Maciej "Ariel" Radliński, Tomasz "Shimrod" Wójcik

Callisto

Opowiemy Wam o postaci tak dziwacznej, wrednej i ekscentrycznej, że każdy, kto się dowiedział iż była ona postacią Ariela po dziś dzień stwierdza z politowaniem, że jego psycha ma - jakby to powiedział Strzyga - wiele wypaczeń. Zaś każdy kto się dowiedział, że postać tę stworzył Shimrod jest święcie i niezachwianie przekonany, jak bardzo Shimrod musi Ariela nienawidzić.

A jednak radośnie wspominając poczynania naszego bohatera z niewypowiedzianą przyjemnością jednoczymy się i prześcigamy w prezentacji naszego wspólnego dzieła: Panie, Panowie i pozostali Grotołazi - Oto Callisto.

Postać której najbardziej zrzędliwy i upierdliwy charakter, znany jest we wszystkich zakątkach systemu D&D i świata Warhammera. Liczbę graczy i MG, którzy mieli z nią do czynienia liczy się w dziesiątkach (ich lista jest dostępna w księgach przyjęć dowolnego szpitala z oddziałem psychiatrycznym w Gliwicach), z czego sam Shimrod to się chyba liczy podwójnie. Uhonorowany nagrodą im. Smerfa Marudy, wielokrotnie nominowany do konkursu Roleplayowe Bezguście, wielokrotny laureat Złotego Wampira w kategorii Siejący (Z)grozę, honorowy członek IRA (za nieprzestrzeganie żadnych reguł).

Sam Callisto nie wygląda okazale, a nawet jak na źródło potencjalnego zagrożenia jakie samym sobą niesie - niezwykle skromnie. Ot wysoki, chudy, zasuszony staruszek o nieco ogorzałej, ciemnawej karnacji, łysawy acz rozczochrany przez co na wietrze przypomina krogulca. Niewielkie świńskie oczka patrzące z niezachwianym krytykanctwem na otaczający go świat i zrzędliwy, starczy, zrządząco-jękliwy, przeciągły głos.

W poniższej prezentacji przedstawiamy warhammerową wersję naszego dzielnego i zrzędliwego bohatera: nosi on imię Kalikst


JEŻELI MYŚLICIE ŻE SIĘ ZNIŻĘ DO POZIOMU WASZEGO POJMOWANIA...

czyli kim jest Kalikst?

Kalikst von Weintrit (człowiek / mężczyzna / uczony - architekt / neutralny)
wiek: 87 lat,
wzrost: 176 cm,
waga: 50 kg,
cechy szczególne: poza charakterem?? chyba brak...
Profesja: Architekt (dostępna w dziale Profesje)
Charakterystyka:
Sz WW US S Wt Żyw I A Zr CP Int Op SW Ogd
3 31 24 2 3 7 39 1 29 56 58 49 42 32
Umiejętności: Inżynieria, Kamieniarstwo, Stolarstwo, Geniusz arytmetyczny, Czytanie/pisanie, Kartografia, Etykieta (okazywana wyłącznie cesarzom, królom, ważniejszym magnatom oraz ładnym budowlom) Metalurgia, Szyderstwo, Broń specjalna - uliczna (laska), Heraldyka, Jubilerstwo, Szacowanie

Znajomość języków: Reikspiel, Bretoński (nie przyznaje się, poza tym bretońszczyzna w jego zaciągłym wykonaniu to czysty kabaret), sekretny klasyczny, mniej sprawnie Tileański i Estalijski.

Przedmioty: (jeżeli Kalikst jest w podróży - zapewne z BG):
  • kij - laska
  • Kufer nr 1: tabele wyliczeń i wykresów odnośnie konstrukcji, 9 projektów przeróżnych budowli, 19 książek o sztuce i architekturze, ołówek węglowy, cyrkiel, linijka, blok z K12 czystymi kartkami, 7 dyplomów uznania z wyższych uczelni i uniwersytetów, 4 listy dziękczynne od hierarchów kultu, jakiejś baronowej, rektora uniwersytetu i szlachcica, glejt nadania imperialnego szlachectwa
  • Kufer nr 2: 10 kompletów odzieży na zmianę - bluzy, spodnie, płaszcze, buty, sandały, bielizna, tuniki, składany parawan do odpoczynku, różne dziwne nakrycia głowy
  • Kufer nr 3: pieniądze - 56 zk, 33 ssz, 14 mp pamiątki: figurki, tania biżuteria, ozdobne wisiorki, obrazki budowli, próbki ciosane kamieni ozdobnych - do celów budowlanych
  • Kufer nr 4: słoiczki z maściami, ziołami, sztućce, naczynia, 4 koce, 2 poduszki z zapasowymi poszwami, zabezpieczona lampa, oliwa, bukłak (najcześciej z ziołową, ohydną herbatką),
  • Odzież - zawsze luźna, zawsze śmierdząca ziołami lub pierdnięciami (wolno mu, przywilej wieku), bardzo często egzotyczna - np. estalijski krój, ale czapka na wzór arabski, itd.
Psychika i zdrowie:
  • Odciski na stopach i żylaki na nogach - dokuczliwy ból. Bez codziennego masażu stóp nie jest w stanie chodzić.
  • Demencja - BG mogą nagle stać się jego dalekimi krewnymi, albo wrogami z konkurencji
  • Zaburzenia trawienia - konieczne dwa razy dziennie wypicie ohydnej ziołowek herbatki która na około 20 m. rozsiewa woń przypominającą coś zbutwiałego, psującego się.
  • Chrapanie,
  • Niekontrolowane pierdzenie
Nasz Kalikst jest oczywiście wzorowym patriotą Imperium - święcie wierzy że wszelakie plugastwo, smarkaci barbarzyńcy (w tym także team BG) którzy oczywiście w swoim architektonicznym bezguściu są ostoją Chaosu, Bretończycy oraz aptekarze którzy nie przebierają w wysokich cenach na używki, maści i zioła potrzebne mu do egzystowania i żelaznego zdrowia - zostaną wytepieni i nastapi wspaniała era gmachów, pałaców, budowli i konstrukcji - raj, w którym oczywiście on, Kalikst będzie z racji swych zasług Primus Inter Pares.

Trzeba przyznać naszej postaci, że cywilizacja trochę jej zawdzięcza - jest twórcą wielu ciekawych konstrukcji - gmachów, świątyń, mostów, wież itp (do ustalenia przez MG). Jest znany raczej na południu - w Tilei, północnej Estalii, południowym Imperium i rejonów rzeki Brienne i wschodniej Bretonii (Quanelles, Parravon) ale także jego sława sięgneła Marienburga i Jałowej Krainy, okręgu Gisereaux aż po brzegi Morza Szponów. Dzięki temu team może mieć z nią do czynienia prawie wszędzie.

PONIEŚ MI KUFRY, WYMASUJ STOPY I SPADAJ

czyli jak grać Kalikstem

Wyobraź sobie - Ty, najsławniejszy architekt, uosobienie mistrzostwa w swej branży - i banda wygolonych, pociachanych idiotów, którzy w zależności od swego humoru gotowi są wykastrować Cię albo co gorsza przejść obojętnie obok pięknej świątyni klasycystycznej. Jesteś załamany - kto Cię tak pokarał? Ani idioci nie chcą Ci usługiwać, ani nosić kufrów, nie ma mowy o wymasowaniu stóp - totalne chamstwo bez poszanowania dla wieku. Wszystko trzeba egzekwować kijem, walić ile wlezie (oczywiście że Kalikst nie ma skrupułów - najpierw wali a potem myśli - oczywiście przekonany o słuszności działań wychowawczych). A przecież Ty przeżyłeś wojny, najgorszą zimę ludzkości w 2478/79, kryzys w branży budowniczej, krach pieniężny w 2486-tym, już nie wspominając o przebywaniu z wizytą u hrabiny Elisy Lebenieaun we wschodniej Bretonii z przymusem małżeństwa z jej 47-letnią kuzynką. Ledwie uszedłeś z życiem...

Dziś pokarany przez życie jesteś na utrzymaniu bandy oprychów (BG) którzy zapewne mają Cię gdzieś bezpiecznie doprowadzić. Bogowie! Ani nie słuchają jak chcesz byście płynęli łodzią, bo przecież Ty masz świętą wolę pooglądać akurat malownicze brzegi Soll o wiośnie. Idioci klną na Ciebie gdy stwierdzasz że nie pójdziesz dalej, bo oglądasz zabytkowy most, na którym jesteście.

Ale Ty jesteś Kalikst - najsławniejszy architekt wszechczasów i nie dasz sobie dmuchać w kaszę. Jeżeli akurat chcesz wysiąść z wozu to robisz to, bo dla Ciebie to oczywiste że bałwan na koźle zatrzyma się dla Ciebie (jeżeli nie to spadniesz na bruk, a wtedy koleś ma przechlapane ze strony Twej laski), jeżeli stwierdzasz że robisz tu odpoczynek i nocleg to po prostu zatrzymujesz się. Nigdzie nie idziesz i koniec. Tu Ci dobrze.

BG - czy też w ogóle towarzysze podróży - jacy są tacy są, ale nie zapominaj i nie pozwól im zapominać że mają za zadanie:
  • chronić Cię,
  • gotować Ci posiłki i podawać najlepsze porcje,
  • nosić Ci kufry,
  • słuchać Cię we wszystkim, np:
    • poleceń dot. noclegu,
    • poleceń dot. jadłospisu,
    • poleceń innych,
  • masować Ci codziennie wieczorem stopy,
  • prać bieliznę,
Dla Kaliksta jest oczywiste że jest pępkiem wszechświata i umie wyegzekwować każdy z powyższych (i nie tylko tych) punktów. Jakakolwiek niesubordynacja kończy się awanturą, wyzwiskami, i ulubionym argumentem - biciem laską. Wychodzi mu to oryginalnie - tłucze na oślep nie bacząc na to gdzie popadnie. Nie może wtedy parować ale za to ma 2 Ataki (wali raz za razem). Awantury w jego stylu są burzliwe i w końcu ich ofiara - nawet zatwardziały wojownik - ma tego dość. Ile można słuchać takiego zrzędzenia? Czy to ktoś zabrał mu kij, czy to trzeba nocować w lesie, czy ktoś nie chce wymasować stóp - Kalikst umie dochodzić swego.

Kalikst jest przede wszystkim mściwy i kieruje to uczucie przeciwko "zdemoralizowanemu, młodemu pokoleniu". Potrafi pierdzieć, chrapać (to nieświadomie), udawać, że chrapie (świadomie), wiercić się w skrzypiącym łóżku, częściej niż zwykle pić znienawidzoną przez innych herbatkę.

BOŻE, NA CHOLERĘ JA GO WYMYŚLAŁEM!

czyli Kalikst od strony MG

BG powinni spotkać Kaliksta w podróży, najlepiej byłoby, aby byli na niego skazani... Sprawę załatwia quest z eskortą. Jakaś wpływowa osobistość (szlachcic, bogaty kupiec, magnat itp), od którego bohaterowie są uzależnieni, względnie mają u niego dług wdzięcznośći - poprosi ich o odwiezienie biednego staruszka do domu. Osoba zlecająca powinna sprawiać wrażenie, że pozbycie się Kaliksta sprawi jej niejaką ulgę. Od razu rozwieje wątpliwości związane z podróżą: na Kaliksta nikt nie poluje, staruszek nie ma wrogów (hehehe), po prostu przebywa w gościnie naszego zleceniodawcy już jakiś czas i trzeba by go odwieźć do domu. Tak zasłużonego człowieka po prostu nie wypada wsadzić w dyliżans, czy na prom. Z racji wieku wymaga stałej opieki i dlatego nasza grupa powinna się nim zaopiekować. Trasa podróźy przewidziana jest na jakieś 2 tygodnie. Przy gospodarzu staruszek sprawia wrażenie marudy, ale jeszcze nie potwora, skrzydła rozwija dopiero po drodze...

Podróż nie powinna obfitować w wydarzenia niezwykłe, potyczki itp. Z Kalikstem wydarzeniem emocjonującym będzie pęknięta oś w wozie z bagażem, czy mijane ruiny jakiejś rudery (wspaniały przykład architektury sakralnej). Kalikst samą swoją obecnością uatrakcyjnia podróź. Pomysły na przerywniki w sesji można wziąć z opisu dziadunia, czy części poswięconej graniem nim.

Jak było do przewidzenia, po dostarczeniu na miejsce rodzina staruszka nie sprawia wrażenia szczęśliwej, ani nawet zadowolonej. BG prawdopodobnie nie czekając na podziękowania (i tak by się nie doczekali), czy jakiekolwiek wyrazy wdzięczności uciekną byle dalej od Kaliksta, by odreagować 2 tygodnie koszmaru, wyrzynając jakąś niewinną bandę goblinów...

Dodatkowe pomysły na wkurzanie graczy:

Kalikst wybierze sobie jednego z BG i z całą stanowczością na jaką go stać, będzie traktować go jako swojego siostrzeńca/siostrzenicę. Nie zwracając uwagi na protesty i tłumaczenia, będzie zwracał się do niego jakimś wyjątkowo głupim (zwłaszcza dla ofiary) imieniem (np Helmut, Alfons, Adolf czy Kunegunda). Siostrzeniec jest oczywiście (wg Kaliksta) lekko niedorozwinięty umysłowo (ma to po matce, ale o rodzinie źle się nie mówi - Biedna Adela już od dziecka słabowała na umyśle). Do ofiary, dziadek zwraca się głośno, powoli i wyraźnie, starając się powstrzymywać rosnącą irytację... Oczywiście na starszych ciąży wychowywanie młodego pokolenia, a skoro normalne polecenia nie docierają...

Na podróżujących BG napatoczy się student architektury. Oczywiście rozpozna mistrza, z jakiejś ryciny w księdze, poprosi o autograf i tak się wszystko zacznie. Team, zostanie obarczony 2 ciężarem. Ciężar choć młody jest zapatrzony w Kaliksta, nie docierają do niego żadne argumenty ("To geniusz, a wszyscy geniusze są ekscentryczni..."). Oczywiście, nie będzie pomagał BG w opiekowaniu się dziadkiem, będzie tylko przy nim siedział i z nabożną czcią przysłuchiwał się opowieściom. W przypadku ignorowania poleceń mistrza (lub dowolnego innego okazywania mu niechęci) głośno wyrazi swoją dezaprobatę brakiem szacunku dla starszych (zwłaszcza tak ważnych starszych...). W ten sposób Kalikst zyska wiernego poplecznika, sekundującego mu we wszystkich zachciankach...

NARESZCIE W DOMU, POZBYŁEM SIĘ TYCH PAWIANÓW

czyli uwagi końcowe...

Dobrze poprowadzony Kalikst powinien zamienić dwutygodniową nudną wyprawę w piekło. Ariel był w tej roli rewelacyjny, drużyna miała go dość po 10 minutach... Ja miałem go dość po 15 minutach... Za odeskortowanie dziadka do domu, należy się BG spora ilość doświadczenia (do uznania MG), jeśli zaś nie wytrzymają i pozbędą się marudy (Sorry, wpadł do rzeki, tego eee to znaczy miał zawał...) nie powinni dostać nic (ja nawet pomyślałbym o jakiejś karze). Sesja z Kalikstem powinna przede wszystkim polegać na dobrym odgrywaniu postaci. Do roli dziadka, warto zatrudnić jakiegoś kumpla (idealnie jakby był po paru piwach), odgrywanie go samemu podczas prowadzenia może odebrać sporo przyjemności z sesji (tfu do czorta, jakiej przyjemności?? Z Kalikstem?). Miała to być postać, a wyszedł szkic przygody, ale co tam, grunt to, aby się dobrze bawić...
 
 

Jak oceniasz ten artykuł?
[5/5] - Doskonały!
[4/5] - Niezły
[3/5] - Taki sobie
[2/5] - Słaby
[1/5] - Beznadziejny!
Twój komentarz:
Imię/Nick:      Mail:      Strona:
Powiadamianie o odpowiedzi.    (zabezp. przeciw robotom)
  zobacz wyniki
Poleć artykuł znajomemu
Do:
Wiadomość i podpis:
 

(C) Sasha, Gliwice 2001-2009. Wszystkie dokumenty w Grocie Cienia objęte są prawem autorskim. Publikowanie ich na innych stronach netu tylko za wyraźną zgodą autorów.